osobista stylistka

One i ja, czyli jak było na prywatnych warsztatach stylu


One: sześć przyjaciółek z czasów studenckich, które rozjechały się po Polsce, ale utrzymują relację i spotykają się regularnie. Chciały zrobić razem coś rozwijającego, kobiecego, ale i przyjemnego, wesołego, odprężającego. Jedna z nich znała mnie z jakiegoś wydarzenia. Wysłały zapytanie o możliwość przeprowadzenia prywatnych warsztatów stylu. Tak zrodziła się moja nowa usługa, bo pomysł bardzo mi się spodobał. Jak było na historycznych pierwszych warsztatach i co sądzą o nich uczestniczki przeczytacie w dalszej części postu.



Czas i miejsce: Spotykamy się w sobotnie południe w krakowskim mieszkaniu Magdy, która jest mózgiem całej operacji. Kiedy docieram na miejsce, jest już niemal cała ekipa, czekamy tylko na Anitę, która jedzie do nas z Wrocławia. Rozkładam ubrania, chusty kolorystyczne, próbki włosów, ubieram manekina.


Okoliczności: Po mieszkaniu kręcą się jeszcze faceci, którzy pakują ostatnie rzeczy i uzgadniają szczegóły opieki nad dwumiesięczną Matyldą, córeczką Weroniki. Kiedy wychodzą, mamy już czas wyłącznie dla siebie. Zaczynamy od kawy i ciasta. Przedstawiam się, dziewczyny opowiadają o swoich oczekiwaniach. Już wiem, że będzie fajnie. Czuję łączącą je przyjaźń, podoba mi się klimat przekomarzania się i sympatycznych docinek. Zdecydowanie mamy podobne poczucie humoru.


Przebieg warsztatów: Dziewczyny zamówiły analizę sylwetek, zaczynamy więc od zdjęcia miary z każdej z nich. Tak jak prosiłam, cała szóstka ubrana jest w legginsy i obcisłe koszulki, nie mam więc problemów z ustaleniem atutów i mankamentów. Potem jest czas, by każda stanęła przed lustrem i poznała najważniejsze triki stylizacyjne. Dzięki przywiezionym ubraniom każdą zasadę mogę od razu zobrazować. Dziewczyny mierzą, przeglądają się, komentują. Padają pytania, mnóstwo pytań. Każda chce wynieść z warsztatów jak najwięcej.


Przerwa na obiad (Magda przygotowała cudowny krem z kalafiora) i jedziemy z doborem kolorów. Śmiejemy się co chwilę, żart goni żart, anegdota anegdotę. Cudowne jest to, że każdą analizę cenoruje pięć par oczu. Łatwiej jest przekonywać do odważniejszych wyborów i szaleństw stylizacyjnych, gdy popiera mnie kolegium przyjaciółek. Wszystkie trzymają kciuki za siebie nawzajem i dodają odwagi. Mamy twórczą i inspirującą energię.


Na koniec czas na pięć filarów stylowego wizerunku i przegląd przywiezionych przez dziewczyny ubrań. Każda ma z sobą choć jeden ciuch, o który chce zapytać. Niby mamy kończyć, ale ciągle jeszcze gadamy, oceniamy, mierzymy próbki włosów.


Po: Jest 18:00, kiedy żegnam się z Cudowną Szóstką jak z dobrymi koleżankami. Dziewczyny wybierają się na miasto, żeby coś zjeść i poszaleć. Przez cały następny tydzień mogą wysyłać mi zdjęcia stylizacji do oceny i robią to! Odpowiadam na pytania o zakupione pod wpływem warsztatów nowości, doradzam dobór dodatków i butów, podsyłam linki. Otrzymuję też przesympatyczne oceny i rekomendacje.


Co One na to?


Weronika: Justyna jest wielce sympatyczną i otwartą osobą, stwarzającą wokół siebie taką aurę, że czas spędzony w jej towarzystwie szybko mija! Na warsztaty przychodzi przygotowana, chętnie odpowiada na pytania, na bieżąco dostosowuje agendę spotkania do potrzeb uczestniczek.



Magda: Wszystkie kobiety posiadające w szafie gamę wyblakłych, szerokich ubrań powinny koniecznie przejść się na warsztaty do Pani Justyny Kowalcze! Po warsztatach sylwetkowych i kolorystycznych wreszcie wiem jaki mam typ figury, jakie fasony ubrań mi „leżą”, czego unikać i które kolory zdziałają cuda 🙂 Wspaniale, że po warsztatach nie musisz od razu wyrzucić całej szafy, a uczysz się co z czym połączyć, żeby zrobiło lepszy efekt. Oczywiście zaraz po spotkaniu masz ochotę na ogromne zakupy – i dobrze – bo teraz wreszcie ubrania na Ciebie pasują i dobrze się w nich czujesz – po prostu wiesz już czego szukać!



Dorota: Pani Justyna stworzyła świetną agendę spotkania, przyjechała z walizką ubrań, manekinem, lustrem i zestawem kolorowych chust. Przeprowadziła nas sprawnie przez wszystkie tematy i odpowiedziała na wszelkie pytania. A przy tym było niezmiernie sympatycznie i z wesołą energią, która i nam się bardzo udzieliła! Jest jednak minus takiego wydarzenia… Wszystkie kobiety scrollują teraz internet albo bez przerwy chodzą na shoppingi. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że wychodzimy ze sklepu z olbrzymim workiem ciuchów, z których żaden nie jest czarny, a spodnie nie są jeansami i jeszcze sprawia nam to niebywałą przyjemność!



Anita: Pani Justyna zna się na rzeczy jak mało kto! Interesuję się modą i mniej więcej wiem w czym mi lepiej a w czym gorzej, ale dzięki Pani Justynie dowiedziałam się również w czym wyglądam szałowo 😉 Bardzo profesjonalne spotkanie, indywidualne podejście do sylwetki i typu urody, praktyczne porady.


Spodobała Ci się taka forma spędzenia czasu z przyjaciółkami? Chcesz zorganizować takie warsztaty u siebie? A może to pomysł na urodzinową niespodziankę dla siostry lub wieczór panieński kuzynki? Napisz do mnie, przedstawię ofertę i skalkuluję cenę.