Jak poczuć się piękniej? Przestań robić tę jedną rzecz!


Chcesz wiedzieć, jak poczuć się piękniej? Mam dla Ciebie prostą, ale absolutnie kluczową radę. To rada z gatunku tych, które, choć wydają się trywialne, mają moc zmieniania życia. Brzmi fantastycznie? Niestety, to nie bajka, bo jej skuteczność zależy tylko i wyłącznie od Ciebie oraz pracy, jaką włożysz w jej wdrożenie. I choć nic nie wydarzy się od razu, koniecznie musisz zrobić ten krok, bo nie ma opcji, byś bez niego ruszyła ze swoim rozwojem i budowaniem pewności siebie. Gotowa? Zaczynamy!


Justyna Kowalcze Osobista Stylistka radzi, co zrobić, by poczuć się piękniej.

Zauważyłaś, że mam prawostronny niedowład twarzy? Zwróciłaś uwagę, że kiedy mówię, opada mi prawy kącik ust? A może zastanawia Cię, dlaczego mam niesymetryczne usta? Jeśli tak, jesteś pewnie lekarką lub fizjoterapeutką. Z doświadczenia wiem, że głównie one dostrzegają to, co ja widzę w lustrze każdego dnia: pamiątkę po rzucie SM i wypadku rowerowym, w którym wybiłam przednie zęby. Wszyscy inni, gdy o tym mówię, wydają się kompletnie zbici z tropu i autentycznie zdziwieni. Gdybym jednak zapytała o ich mankamenty urody, mogliby opowiadać i opowiadać.


Piszę o tym, by Ci uświadomić, że ze swej natury jesteśmy egoistami, którzy nikomu innemu na świecie nie poświęcają tyle uwagi, co sobie. Niezależnie więc od tego, czy Twoim kompleksem jest płaska pupa, sterczący brzuch, masywna łydka czy długi nos, większość ludzi obchodzi to tyle, co zeszłoroczny śnieg. Nie zwracają na nie uwagi, a nawet jeśli je dostrzegają, to nie żyją nimi dłużej niż sekundę lub dwie. Tak jak Ty nie żyjesz tym, co dzieje się na mojej twarzy.


Jeśli więc zadręczasz się z powodu swojego podbródka, włosów, kolan, kostek czy czoła, tak naprawdę robisz to przez wzgląd na jedyną żywo zainteresowaną osobę na świecie: siebie samą. Inni mają własne kompleksy i własne zmartwienia. W związku z tym istnieje tylko jeden człowiek, który może sprawić, byś poczuła się piękniej: Ty sama. Wystarczy, że na początek przestaniesz zamartwiać się tym, czego tak naprawdę nie widzi nikt poza Tobą. A potem z tą samą mocą i konsekwencją, z jaką tropiłaś swe wady, skoncentrowała się na atutach. Bo masz je, jak każda z nas.


Akceptacja siebie jest trudna, ale możliwa do osiągnięcia. Rodzi się w momencie, w którym godzisz się z tym, że masz ciało, jakie masz. Gdy traktujesz je z miłością, łagodnością, współczuciem — jak najlepszego przyjaciela. Pamiętaj, że bez niego nic by się w Twoim życiu nie wydarzyło. Miłość, taniec, seks, dzieci, podróże, jazda na rowerze, śpiew, przyjaźń… Bez ciała by ich nie było. A wady i niedostatki urody? Wiele z nich, jak moją asymetrię, możesz zamaskować szerokim uśmiechem (działa!). Z niektórymi rozprawisz się z pomocą fryzjera czy stylistki. Jeszcze inne zbądź machnięciem ręki — najprawdopodobniej widzisz je tylko Ty. Powodzenia!


Praktyczne ćwiczenia, które pomogą Ci w akceptacj swojego ciała, znajdziesz w tekście Agnieszki Zblewskiej. Mądra lektura, naprawdę polecam.